DOMY BEZDOMNE

36.00  25.20 

Oceniony 5.00 na 5 na podstawie 1 oceny klienta
(1 opinia klienta)

To opowieść o cegle, kulturze chłopskiej, przemianie Górnego Śląska i o tym, czym jest dom. I jeszcze o idealistach, którzy próbują ocalić przeszłość. Bo jeśli nie wiesz, skąd jesteś, nie wiesz, kim jesteś.

Kup książkę 36.00  25.20 
Kup E-BOOK 36.00  25.20 
Kategorie: ,

Autor: DOROTA BRAUNTSCH

Seria: Reporterska

Rok wydania: 2019

Liczba stron: 208

Okładka: Zintegrowana

ISBN: 9788365970329

Opis

Właściwie wypalone cegły, jeśli uderzyć jedna o drugą, wydają dźwięczny ton i są wiśniowe, prawie bordo. Na cegłę mówiono: palcówka – bo często, ten, kto ją robił, zostawiał w niej odciski palców. Na dom potrzeba pięćdziesiąt tysięcy wiśniowych palcówek. Buduje się dla innych. Nie tylko dla dzieci i wnuków, ale dla otoczenia. Dla miejsca. Żeby nie zepsuć przestrzeni, nawiązać z nią relację, wtopić się w krajobraz. Ale dom żyje, dopóki żyje w nim człowiek.

„Kto zdążył, ten wyburzył” – słyszy Dorota Brauntsch. Bo murowane domy chłopskie na ziemi pszczyńskiej z XIX i początków XX wieku wreszcie zostały uznane za zabytki, dowód kultury, a więc podlegają ochronie. Tylko że prawie wszystkie już zniknęły… I nadal znikają.

To opowieść o cegle, kulturze chłopskiej, przemianie Górnego Śląska i o tym, czym jest dom. I jeszcze o idealistach, którzy próbują ocalić przeszłość. Bo jeśli nie wiesz, skąd jesteś, nie wiesz, kim jesteś.

 

O pięknie budynków wznoszonych sercem, nie rozumem. O miłości do miejsca, z którego się wyszło. O wiejskiej architekturze dawnego Śląska. Dorota Brauntsch napisała książkę pełną wiedzy, a jednocześnie poetycką i nostalgiczną, w której domy są jak ludzie – Anna DziewitMeller

To świetnie napisana książka o racjach naszej egzystencji i języku, w jakim winniśmy o nich mówić. Wszak żyć, to mieszkać, a mieszkać nie można bez budowania. Budowania, a nie fabrykacji. Przeczytajmy tę opowieść o szacunku dla przedmiotów i dla przestrzeni. To rzecz o szkodach, jakie wyrządza agresywne pragnienie fałszywie pojętej nowoczesności – profesor Tadeusz Sławek

Rozumiem Dorotę Brauntsch – zajęła się tematem z ciekawości, a to najlepsza motywacja do pisania reportażu. Zakochała się w murowanych domach chłopskich z okolicy Pszczyny, tak jak ja zakochałem się w mojej Miedziance. I co najważniejsze – straciła dla nich głowę, ale nie rozum. W efekcie powstała piękna książka – podręcznikowy przykład reporterskiej czułości do tematu – Filip Springer

Patron publikacji:

1 opinia dla DOMY BEZDOMNE

  1. Oceniony 5 na 5.

    littelratura

    Pod koniec książki pada pytanie: „Dlaczego nasz świat przestał być na miarę człowieka?”. Po lekturze należałoby je raczej zamienić na stwierdzenie: nasz świat przestał być na miarę człowieka. Lub, mniej patetycznie: dlaczego człowiek nie chce już żyć w harmonii ze światem i musi go za wszelką cenę dostosować do siebie.

    I nie chodzi tylko o porzucenie fundamentalnych materiałów budowlanych, cegły, kamienia i drewna, na rzecz betonu, prefabrykatów, dużych i brzydkich cegieł, gwoździ… Chodzi także o zdradę tradycyjnej cegły „z ludzką twarzą” z modernistycznym monolityzmem i betonowością.

    Domy bezdomne rozgrywają się na styku kilku rzeczywistości. Z jednej strony przewija się dawna historia Pszczyny i okolic górnośląskich, gdzie przenikają się wpływy niemieckie i polskie. Z drugiej strony ta książka to hołd dla domu. Rozumianego nie jako miejsce do spania, ale jako miejsce do życia, przeciwieństwo modernistycznej koncepcji domu – maszyny do mieszkania.

    Wyłaniający się z książki mistycyzm domu jest wprost niesamowity. Nie raz słyszałem o domu z duszą, ale jeszcze nigdy nie przyszło mi takiego oglądać, a tym bardziej w takim być. Dom tworzą ludzie, mówią reklamy. To prawda: główną przyczyną kiczu, brzydoty i braku praktycyzmu są ludzie. Ale dom tworzą też ściany, czyli układ pomieszczeń, mózg, serce, kręgosłup i poszczególne odchodzące od niego kończyny. Wydawałoby się: truizm. Nie pozostaje zatem nic innego jak przejechać się na wieś i zobaczyć, jak daleko sięga ludzka wyobraźnia.

    Dorota Brauntsch, podejmując się pisania o ceglanej architekturze, nie jest w stanie uciec od problemu prześladującego polskie miasta, ale przede wszystkim wsie, czyli wszechobecnej brzydoty i identyczności. PRL-owskie kostki do mieszkania, budowane z byle czego, co akurat było pod ręką. Odstające całkowicie od krajobrazu. Jakby budujący nie widzieli, że ich projekty gryzą się z krajobrazem i budowali wyłącznie według swojej fantazji.

    (Miałem okazję mieszkać w takiej kostce. Robienie otworów w ścianach to zadanie na cały dzień. Wiercę – i trafiam na pręt zbrojeniowy. Przesuwam wiertarkę kilka centymetrów w prawo i wiertło wchodzi jak w masło. Wydmuchuję pył, jest czerwony. Stara dobra cegła).

    Dlatego autorka będzie pochylać się z szacunkiem nad każdą cegłą, a tych, którzy próbują kultywować dawne wzorce, budować harmonijnie z otaczającą rzeczywistością i na przekór trendom, nie potraktuje jak dziwaków czy odszczepieńców. Konstruowanie więźby bez użycia gwoździ? Tak, to jest możliwe i całkowicie wykonalne. Wypalanie własnych cegieł? Nierównych, niedoskonałych, ale jednocześnie z duszą, nie identycznych z taśmy? Na ilu z nich można znaleźć odcisk palca tego, który ją formował?

    Wątków jest znacznie więcej, ale każdy z nich można wpisać w ogólną koncepcję: dom i krajobraz tworzą nierozerwalną całość i jedno musi harmonizować z drugim. A jeśli nie harmonizuje – i to odnosi się do człowieka, bo krajobraz nie zawłaszcza, a człowiek owszem – to zakłóca równowagę i bezceremonialnie niszczy. Czy wymieranie pszczół może mieć związek z koncepcjami architektonicznymi? Otóż może.

    Cała książka zbudowana jest na wyrazistych kontrastach. Podejście autorki nie ma jednak nic wspólnego z niepotrzebnym „a drzewiej to lepiej bywało”. To raczej próba zapisania historii, opowiedzenia o tym, co z pozoru nie jest warte opowieści. Kto dzisiaj do końca zwraca uwagę na materiał, z którego zbudowany jest dom? Komu chce się bawić w długie i mozolne konstruowanie więźby dachowej? Domy bezdomne, powtórzę, są pisane z szacunkiem dla cegły, poszanowaniem dla koncepcji domu. Ale są również pochwałą życia wolnego, pełnego skupienia i refleksji nad rzeczami drobnymi.

    Domy bezdomne odpowiadają na pytania fundamentalne: jak mieszkać, żeby żyć? I jak budować, żeby mieszkać?

    Ogromnym atutem książki jest także strona techniczno-edytorska. Zintegrowana oprawa, biały papier (mógłbym jej nie czytać, tylko ją wąchać) oraz zdjęcia na rozkładówkach. Bardzo duży plus dla Wydawnictwa Dowody na Istnienie!

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *