/nagrody /Szczygieł laureatem Nagrody Literackiej „NIKE” 2019!

Szczygieł laureatem Nagrody Literackiej „NIKE” 2019!

Mariusz Szczygieł otrzymał najważniejszą nagrodę literacką w Polsce – Nagrodę Literacką „NIKE” – za książkę NIE MA.

 

Laudacja prof. Marka Zaleskiego, przewodniczącego jury NIKE 2019: 

Nagradzamy książkę, która jest niczym rozsypane archiwum z poszukiwań odpowiedzi na pytanie fundamentalne: dlaczego raczej czegoś nie ma, niż jest? To brawurowe i ekscentryczne podejście jak na reportaż, którego racją jest przecież to, co jest: co zdarzyło się i co jest w sposób natrętny, bulwersujący. We wstępie do swojej książki autor zawiadamia czytelnika o tym, że dedykuje książkę przyjaciołom, którzy już odeszli, ale ich nieobecność stanowi rzeczywisty wymiar jego codzienności. Ale to tylko jedna z postaci owego „nie ma”, z jaką mamy tu do czynienia. Więcej mówi anons, jaki zamieścił na Facebooku, przystępując do pracy nad książką: „Szukam osób, które coś udają albo udają, że czegoś ich w życiu nie ma”.

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Niemal od razu zgłosił się Karol, który „doświadczył zgrozy własnej nieokreśloności”.

Bo też „nie ma” nie tylko kryptonimuje dla autora – jak kiedyś wyśpiewywał Bułat Okudżawa – „to, czego u niego brak”, i czego nieobecność staramy się sobie zrekompensować, dokonując rozmaitych inscenizacji naszego życia.

Owo „nie ma” bywa też pragnieniem i bywa nieobecnością, poczuciem obcości, brakiem dobrych odpowiedzi, brakiem sprawiedliwości – to, czego nie ma, staje się nieuchwytne i niepoliczalne, a to, co jest, sterczy samotnie jak szyderstwo, bo okazuje się nie dość być tym, czym jest! I tak jest w tekstach z tej książki. Tak jest w tekście o praskiej poetce Violi Fischerowej, o wspólnej wizycie z ojcem w Pradze albo o kobiecie, która zapisuje swoje życie w Excelu i koresponduje z Ricardo Muttim, w opowieściach o losach ocalałych z Zagłady sióstr, o historii żołnierza z Donbasu albo o historii niedoczekanego końca świata, szalonego projektu praskiego architekta, ekspertki Ministerstwa Edukacji skazanej kiedyś za śmierć maltretowanego przez nią syna, i tak dalej – zawsze tekst ceruje dziurę po czymś, czego nie ma, co jest tylko w zamian albo jest jakąś grą, maskaradą, jakimś brakiem.

„Reportaż to nieumiejętność przeżycia własnego doświadczenia egzystencjalnego za pomocą fikcji” – zwierza się autor w pewnym momencie. Fikcja jest więc reporterowi zakazana, ale nie literackość. I właśnie tym, co nadaje tekstom Mariusza Szczygła wyraźną autorską sygnaturę, jest wypracowana literackość oraz osobisty, medytacyjny albo zgoła liryczny ton. To te właściwości jego prozy stanowią sól pozwalającą faktom unosić się na powierzchni, ale tylko powierzchni opowieści, czyniąc z jej autora reportera-intymistę, twórcę nowego gatunku: reportażu egzystencjalnego.

Książka Szczygła jest hybrydą, chimerą, często pozostaje na antypodach spójnej opowieści. Bo nie ma też nici łączącej, gwoździa egzystencji. Archiwum istnienia pozostanie rozsypane, fragmentaryczne i częściowe, ale pisarz wykonuje swoją pracę. Musimy troszczyć się o to, dla czego ciągle brakuje nam słów, i robić miejsce dla tych, których już nie ma. Inni może też kiedyś zrobią to dla nas i za nas. Wielka literatura robi to od zawsze i Mariusz Szczygieł dołączył do jej twórców.

Zostaw Komentarz